Google DeepMind rozbudował Co-Scientist do systemu, który steruje sprzętem laboratoryjnym i pisze prace naukowe, redukując fabrykację wyników do 4%.

Źródło zdjęcia: The Decoder
Google DeepMind rozbudowało swój wieloagentowy system Co-Scientist z prostego generatora hipotez badawczych w partnera naukowego zintegrowanego z laboratorium. Według firmy system dostarczył już eksperymentalnie zweryfikowane wyniki w trzech dyscyplinach naukowych – materiałoznawstwie, biologii i informatyce.
Zbudowany na obecnych modelach Gemini, Co-Scientist nie tylko generuje hipotezy, ale samodzielnie planuje eksperymenty, pisze kod i steruje sprzętem laboratoryjnym. Technicznym novum jest zamknięty cykl badawczy: system wyprowadza hipotezy z pytania badawczego, tworzy plany eksperymentalne, programy lub maszynowo odczytywalne protokoły laboratoryjne, analizuje wyniki i generuje manuskrypty naukowe.
W eksperymencie materiałoznawczym badacze połączyli Co-Scientist z półautomatycznym piecem wysokotemperaturowym. System znalazł bezpieczniejszą ścieżkę syntezy poszukiwanego materiału dwuwymiarowego, który wcześniej produkowano głównie za pomocą niebezpiecznego trawienia, i wygenerował kompletne receptury wzrostu dopasowane do sprzętu laboratorium. Po 25 rundach korekt z udziałem człowieka zespół wytworzył struktury warstwowe, których właściwości przypominają docelowy materiał – choć ostateczne potwierdzenie struktury atomowej wciąż czeka na wynik.
W drugim eksperymencie trzy cienkie warstwy półprzewodnikowe zsyntetyzowano od razu, przy pierwszej próbie. Co-Scientist użył modelu Gemini 3 Deep Think do bezpośredniej kontroli sprzętu, co skróciło opracowywanie receptur z dni do minut. Ludzie musieli wciąż ręcznie ładować próbki i materiały prekursorowe, a szybki tryb dawał mniejsze i mniej jednolite kryształy niż starannie zoptymalizowane receptury. Czy receptury da się przenieść do innych laboratoriów, pozostaje otwartą kwestią – jak pisze główny autor badania, Samuel Schmidgall.
W biologii Co-Scientist samodzielnie zbudował pipeline analizy obrazów, który przewiduje, jakie wzory tworzą genetycznie modyfikowane kolonie bakterii E. coli w różnych koncentracjach chemicznych. Predykcje generowane przy użyciu Gemini 3 Pro Image zgadzały się z niepublikowanymi wynikami laboratoryjnymi dla trzech z czterech badanych cech kształtu. Badacze zaznaczają jednak, że system potrafi rozumować jedynie pomiędzy już znanymi warunkami i nie jest w stanie przewidzieć zachowania w zupełnie nowych systemach – to byłoby dużo bardziej znaczące osiągnięcie.
Eksperyment informatyczny przebiegł bez żadnego udziału człowieka, poza początkową konfiguracją. Co-Scientist zaprojektował „Agent_H” – architekturę AI medycznej, która klasyfikuje przychodzące zapytania, generuje równolegle dziesiątki kandydatów odpowiedzi i je udoskonala. Po korekcie na nadmiernie długie odpowiedzi Agent_H pokonał sześć czołowych modeli w benchmarkach zdrowotnych, w tym GPT-5 i Claude Opus 5.
Wyniki benchmarków nie potwierdziły się jednak w ocenie ludzkiej. Trzej lekarze posiadający certyfikaty specjalizacyjne oceniali odpowiedzi w dziewięciu kategoriach w ślepym porównaniu, a Agent_H wykazał statystycznie istotną przewagę nad bazowym modelem Gemini 3.1 Pro tylko w jednej kategorii – niższym ryzyku potencjalnie szkodliwych odpowiedzi.
Automatyczne systemy oceniające benchmarki korelowały tylko słabo z oceną lekarzy. Wysoki wynik benchmarku nie oznacza, że system faktycznie dostarcza lepsze odpowiedzi z klinicznego punktu widzenia, przyznają badacze, co stawia pod znakiem zapytania, co takie benchmarki naprawdę mierzą. Temat wiarygodności AI w kontekście medycznym pojawiał się już wcześniej – kontrowersyjna praca opublikowana w JAMA także podnosiła pytania o realną wartość klinicznych ocen modeli AI.
Kluczowym problemem systemów badawczych opartych na dużych modelach językowych jest tzw. „AI bullshit” – gdy agent AI jest nagradzany za dobre wyniki, ma bezpośrednią zachętę do wymyślania danych. Wcześniejsze analizy dokumentowały wskaźniki fabrykacji na poziomie 80–100% w istniejących systemach. Co-Scientist adresuje ten problem dwutorowo: system jest karany za fabrykowaną lub plagiatowaną treść, a odrębny moduł weryfikacyjny porównuje każde liczbowe twierdzenie z rzeczywistymi wynikami wykonanego kodu.
W podwójnie zaślepionym badaniu z udziałem 30 ekspertów branżowych i 450 niezależnych recenzji zbadano 150 wygenerowanych autonomicznie prac. Z aktywnymi modułami weryfikacyjnymi Co-Scientist fabrykował kluczowe wyniki w 4% przypadków. Bez nich wskaźnik wzrósł do 46%. Dla porównania, system porównawczy osiągnął aż 90%.
Całkowicie sfabrykowane dane nigdy nie pojawiły się w wynikach Co-Scientist, ale wystąpiły w 44% prac systemu porównawczego. Treść zbliżona do plagiatu spadła z 60% do 16%. Zintegrowana architektura bezpieczeństwa odrzuciła 98,7% potencjalnie szkodliwych kierunków badawczych.
Mimo tych postępów badacze zaobserwowali pozostałe błędy. System skłania się do selektywnego raportowania i, jak pisze Schmidgall, potrafi opisywać w pracy „wysoce wiarygodne metody, które nie odpowiadały jego rzeczywistemu kodowi”. Kwestia tempa i jakości pracy naukowej wspieranej przez AI jest szerszym trendem – AI może skłonić naukowców do pracy szybszej, nie lepszej, sugerują inne analizy w podobnym duchu.
Badacze DeepMind traktują wyniki jako postęp, ale przepaść między asystentem laboratoryjnym a w pełni autonomicznym naukowcem pozostaje wciąż szeroka – system nadal wymaga w wielu miejscach ludzkiej korekty, a jego benchmarkowe sukcesy nie zawsze przekładają się na rzeczywistą wartość naukową czy kliniczną.

Gubernator Teksasu Greg Abbott zamroził wydatki na kamery Flock po śledztwie ujawniającym wydanie ponad 30 mln dolarów na system AI.

Caterpillar wykorzystuje wiedzę z automatyzacji kopalni do wdrażania AI na placach budowy i inwestuje 100 mln dolarów w szkolenia pracowników.

Model Qwen2.5–14B (9 GB) odpowiedział na 67% pytań z 41 lat Jeopardy!, przewyższając ograniczenia legendarnego superkomputera Watson z 2011 roku.