Nowe badanie ekonomiczne pokazuje, że AI w nauce zwiększa koszt alternatywny czasu badaczy, prowadząc częściej do gorszych, a nie lepszych publikacji.

Źródło zdjęcia: The Decoder
Badanie opublikowane przez naukowców z Princeton, Uniwersytetu Waszyngtońskiego i innych instytucji stawia tezę, która podważa jedno z najczęściej powtarzanych obietnic dotyczących sztucznej inteligencji w nauce. Autorzy dowodzą, że nawet jeśli modele językowe działałyby bezbłędnie, mogłyby pogorszyć jakość badań naukowych, a nie ją poprawić. Powód? AI oszczędza czas, ale zamiast skłaniać naukowców do głębszej pracy nad tym samym projektem, każe im robić więcej projektów – i robić je gorzej.
Zwykłe założenie brzmi tak: skoro modele językowe przyspieszają naukę na każdym etapie – od stawiania hipotez, przez analizę danych, po pisanie artykułów – to badacze zyskają więcej czasu na rzeczywiste myślenie. Autorzy pracy ekonomicznej podchodzą do tego założenia sceptycznie i pokazują, że mechanizm działa odwrotnie, niż się powszechnie zakłada.
Podstawą pracy jest matematyczny model zaadaptowany z teorii optymalnego żerowania – ramy opisującej, jak organizmy rozdzielają wysiłek między konkurujące ze sobą możliwości. Przeniesiona na grunt nauki, teoria opisuje, jak badacze rozdzielają swoją pracę między różne projekty i co się dzieje, gdy LLM-y skracają czas trwania poszczególnych faz cyklu badawczego.
W modelu projekt badawczy przebiega w dwóch fazach. Najpierw naukowiec sprawdza, czy dany pomysł jest w ogóle wykonalny, a następnie decyduje, czy go kontynuować, czy zrezygnować. Kontynuacja obejmuje część obowiązkową – przygotowanie wykresów, formatowanie tekstu, złożenie publikacji – oraz część dobrowolną, czyli dodatkowe eksperymenty, głębszą analizę czy dopracowanie prozy naukowej. To właśnie ta dobrowolna część jest, jak twierdzą autorzy, pierwszą ofiarą, gdy czas staje się dobrem rzadkim.
Praca opisuje trzy scenariusze w zależności od tego, na którym etapie procesu badawczego stosowana jest AI.
W pierwszym scenariuszu AI pomaga oceniać wczesne idee. Naukowcy stają się bardziej wybredni, bo zaczynanie od nowa jest tańsze – do dalszej pracy przechodzą tylko najbardziej obiecujące projekty. Jednak nawet one otrzymują mniej dopracowane traktowanie, ponieważ zaoszczędzony czas lepiej zainwestować w rozpoczęcie kolejnego projektu. Autorzy wskazują, że ten wzorzec jest typowy dla dziedzin technicznych.
W drugim scenariuszu AI pomaga w samej publikacji – przyspiesza pisanie, formatowanie i analizę. Ponieważ wypuszczenie artykułu wymaga mniej wysiłku, warto podjąć się nawet słabszych projektów. Do obiegu wchodzi więcej publikacji, ale każda z nich jest płytsza. Ten wzorzec autorzy przypisują dyscyplinom opartym na pracy terenowej.
Tylko w trzecim scenariuszu AI faktycznie poprawia jakość badań. Dzieje się to wtedy, gdy technologia przyspiesza dobrowolną, głęboką fazę pracy – dodatkowe eksperymenty czy dokładniejszą analizę. Ponieważ AI trafia w ten właśnie etap, na którym naukowcy zawsze skracali sobie drogę z powodu presji czasu, oszczędzony czas przekłada się faktycznie na bardziej solidną pracę.
W dwóch z trzech przypadków dokładność badań więc spada. Gdy czas zyskuje na wartości, dopracowywanie artykułu, który już jest gotowy do publikacji, przestaje mieć sens ekonomiczny – lepiej ten czas przeznaczyć na kolejny projekt.
Autorzy podsumowują to zjawisko jasno: modele językowe jako technologia wzmacniająca pracę zwiększają koszt alternatywny czasu badacza, co skłania go do robienia więcej, ale gorzej – a nie tego samego, lepiej. Przekonanie, że zaoszczędzony czas automatycznie przekłada się na głębszą analizę, nie znajduje potwierdzenia.
To, co model opisuje w teorii, już widać w praktyce. Raport OpenAI obejmujący osiem studiów przypadków naukowych wykazał nawet 60-krotne przyspieszenie przy przepisywaniu oprogramowania badawczego – ale wąskie gardło po prostu przesunęło się z kodowania na walidację i długoterminowe utrzymanie. Percepcja oszczędności czasu nie musi być nawet rzeczywista, by zmienić zachowanie: badanie METR wykazało, że doświadczeni programiści open source korzystający z narzędzi AI potrzebowali w rzeczywistości o 19 proc. więcej czasu na wykonanie zadań, mimo że czuli się o 24 proc. szybsi – wyniki, które można zestawić z analizą podważającą prostą formułę przyspieszenia AI opartą na FLOPach.
Napięcie to widać również w systemie publikacji naukowych. W dziedzinach, w których LLM-y przyspieszają pisanie, liczba zgłoszeń rośnie już bardzo szybko, obciążając przepracowany system peer review. AI Scientist-v2 od Sakana AI przepchnął w pełni wygenerowany przez AI artykuł przez warsztat ICLR – wraz z błędami w cytowaniach. Arxiv odpowiedział zaostrzeniem sankcji, grożąc rocznym zakazem zgłaszania publikacji za zmyślone źródła lub pozostawione w tekście komentarze wygenerowane przez AI.
Autorzy pracy argumentują, że reakcje instytucjonalne muszą być specyficzne dla danej dyscypliny, bo wpływ AI na badania nie jest jednorodnym przyspieszeniem – zależy od tego, który etap procesu zostaje skrócony. Podobną dynamikę opisuje niedawne badanie dotyczące branży programistycznej, nazywając ją „tragedią wspólnego pastwiska”: indywidualne korzyści z produktywności odbywają się na koszt osób, które później muszą przeglądać i utrzymywać powstałe efekty pracy – zjawisko, które przypomina obserwacje z badania nad tym, kiedy „umiejętności” pomagają agentom AI, a kiedy im szkodzą.
Wnioski z modelu wskazują więc na coś więcej niż akademicką ciekawostkę: sugerują, że proste wdrażanie AI w naukę bez uwzględnienia specyfiki danej dyscypliny może w praktyce prowadzić do zalewu płytszych publikacji, a nie do przełomowych, dokładniej zweryfikowanych odkryć.

Gowers, Sarnak i badacz DeepMind wskazują, że LLM-y sprawnie łączą znane metody matematyczne, lecz nie potrafią tworzyć zupełnie nowych abstrakcji.

System GxP-Agent koduje procesy regulacyjne jako grafy DAG, osiągając 100% zgodności w programowaniu danych badań klinicznych, gdzie pojedyncze LLM zawodzą całkowicie.

Testy TechCrunch wykazały, że Claude Opus 4.6 od Anthropic łatwo omija zakaz treści seksualnie eksplicytnych, mimo deklarowanych zasad bezpieczeństwa firmy.