Przeglądarki AI miały być rewolucją internetu. Po spektakularnym wzlocie nastąpił dramatyczny upadek — firmy sprzedały projekty lub je anulowały.

Źródło zdjęcia: Spider's Web
Przeglądarki AI miały być rewolucją w przeglądaniu internetu, łącząc tradycyjne funkcje przeglądarek z zaawansowanymi asystentami sztucznej inteligencji. Te narzędzia obiecywały autonomiczne wykonywanie zadań — od porównywania opcji wycieczek po rezerwację biletów lotniczych. Jednak po spektakularnym wzlocie nastąpił równie dramatyczny upadek całej kategorii produktów, jak pokazuje analiza Spider's Web.
Boom na przeglądarki AI rozpoczęła Dia od The Browser Company, która była tak przekonana o swoim projekcie, że porzuciła wcześniejszą przeglądarkę Arc. W jej ślady poszły Perplexity z Comet, OpenAI z Atlasem, a Google rozwijał Project Mariner. Media nazywały je „przyszłością” internetu.
Przeglądarki AI okazały się koszmarem specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Aby wykonać polecenia użytkownika, muszą przeglądać strony, wykonywać zrzuty ekranu i automatycznie interpretować zawartość. To otwiera drzwi dla ataków prompt injection — technik, w których złośliwe instrukcje ukryte w kodzie HTML, białym tekście na białym tle lub treści postów mogą przemycić polecenia typu „zignoruj poprzednie polecenia i wykonaj X” lub „wyślij dane użytkownika do Y”.
Dodatkowym problemem jest precyzyjność działania. Firmy chwaliły się autonomicznością swoich rozwiązań, ale każde zadanie opierało się na założeniu nieomylności AI. W rzeczywistości błędy były tak częste, że użytkownicy tracili więcej czasu na poprawki niż oszczędzali dzięki automatyzacji.
Wszystkie przeglądarki AI premierowano „w próżni” — bez jasnego zdefiniowania grupy docelowej. Przedstawiciele firm nie potrafili odpowiedzieć, czy produkty są dla doświadczonych użytkowników internetu, czy dla nowicjuszy, ani wskazać konkretnych zawodów czy hobby, które najbardziej skorzystałyby na przesiadce.
Pomimo licznych przykładów zastosowań, w praktyce nie zaistniała sytuacja, w której powierzenie zadania AI było bardziej efektywne niż samodzielne przeglądanie internetu. Ilość generowanych błędów i powolne działanie sprawiały, że przeglądarki AI pozostały jedynie ciekawostką.
Fundamentalnym problemem okazała się struktura obecnego internetu, zbudowanego dla ludzi, nie dla maszyn. Projektanci stron nie przewidują wizyt agentów AI, co prowadzi do problemów z odczytywaniem treści. Zamiast uporządkowanego przetwarzania informacji, agenty wykonują zrzuty ekranu i analizują je przez rozpoznawanie obrazu, często gubiąc się w interfejsach lub zapętlając podczas prostych czynności.
W najgorszych przypadkach są blokowane przez systemy CAPTCHA i Cloudflare, które identyfikują ich ruch jako podejrzany. Tam, gdzie udaje im się obejść zabezpieczenia, zużywają niebotyczne ilości mocy obliczeniowej.
Historia przeglądarek AI pokazuje, że sam innowacyjny pomysł nie wystarczy do stworzenia produktu, który znajdzie swoje miejsce na rynku — potrzebne są również bezpieczeństwo, precyzja i jasna wizja zastosowań.
Prawniczka Martha Minow w wykładzie Comptona na MIT ostrzega przed erozją demokracji przez AI, wskazując też drogi jej wykorzystania dla edukacji i obywatelskości.

Badanie Gartnera: tylko 13% firm raportuje duże zwroty z AI, mimo że 75% CEO planuje zwiększyć wydatki na technologię.

NVIDIA i EBU rozszerzają suwerenne standardy AI dla nadawców, a Adobe Frame.io przyspiesza wyszukiwanie wideo dzięki GPU NVIDIA dla producenta UFA.