Pozew grupowy zarzuca Anthropic wprowadzanie w błąd co do limitów użycia w płatnych planach Claude Max za 100 i 200 dolarów miesięcznie.

Źródło zdjęcia: The Decoder
Pozew grupowy zarzuca Anthropic, że firma wprowadzała w błąd użytkowników płatnych planów Claude co do rzeczywistego zakresu limitów użycia. Jak informuje The Decoder w oparciu o doniesienia The Verge, chodzi o mnożniki użycia reklamowane przy planach Max, które w praktyce działają zupełnie inaczej, niż wynikałoby to z marketingu.
Abonenci planu Max płacą 100 dolarów miesięcznie za pięciokrotność limitu dostępnego w planie Pro albo 200 dolarów za dwudziestokrotność. Problem – twierdzą powodowie – w tym, że te reklamowane wielokrotności nie obowiązują w sposób ciągły, a rzeczywiste zużycie, na które mogą liczyć klienci, jest znacznie mniejsze, niż sugeruje marketing usługi.
Rdzeń sporu sprowadza się do tego, jak dokładnie działają limity w płatnych planach Claude. Reklama sugeruje proste przełożenie: więcej pieniędzy, proporcjonalnie więcej wykorzystania modelu. Tymczasem, jak podnoszą powodowie, ograniczenia nie są jednolite w czasie – obowiązują w ramach pięciogodzinnych okien, a do tego nakładany jest jeszcze limit tygodniowy. W efekcie rzeczywista ilość dostępnego użycia dla klienta może być znacznie niższa od tej, którą sugerowały reklamowane wielokrotności „5x” czy „20x” względem planu Pro.
Co istotne, Anthropic nie zaprzecza samej strukturze limitów – firma potwierdza ją na własnej stronie pomocy. Zastrzega przy tym, że może ograniczać użycie dodatkowo, według własnego uznania, co daje jej szeroką swobodę w regulowaniu faktycznego dostępu do usługi nawet w ramach opłaconego abonamentu.
Anthropic zdecydował się na wniosek o odrzucenie pozwu, argumentując, że wszystkie kluczowe informacje o limitach były dostępne dla klientów – wystarczyło skorzystać z hiperlinków udostępnionych w trakcie procesu zakupu subskrypcji. To standardowa linia obrony w podobnych sporach: dostępność informacji technicznie równa się jej przejrzystości.
Prawnicy reprezentujący powodów odrzucają ten argument. Ich zdaniem konsumenci nie mają realnej możliwości samodzielnego zweryfikowania, co faktycznie dostarcza im usługa oparta na AI – muszą polegać na tym, że reklama odpowiada rzeczywistości. Warto zaznaczyć, że kancelaria prowadząca sprawę złożyła wcześniejszą wersję pozwu jeszcze tego lata, co wskazuje, że spór trwa już od pewnego czasu i obecna faza to kolejny etap eskalacji prawnej.
Sprawa dotyka szerszego problemu, z jakim mierzy się branża AI: jak przejrzyście komunikować rzeczywiste limity usług sprzedawanych w modelu abonamentowym. Wielu dostawców narzędzi AI, nie tylko Anthropic, stosuje złożone systemy limitów czasowych, tokenowych czy okresowych, które trudno przełożyć na prostą, zrozumiałą dla klienta obietnicę. Ten pozew może stać się precedensem wpływającym na to, jak firmy AI opisują swoje plany cenowe i jakie obowiązki informacyjne będą musiały spełniać wobec konsumentów.
Sprawa toczy się w tle innych sporów prawnych wokół Anthropic, w tym procesów dotyczących praw autorskich, co pokazuje, że firma stoi obecnie pod presją regulacyjną i sądową na wielu frontach jednocześnie.
Ostateczny wynik sprawy – w tym rozstrzygnięcie wniosku Anthropic o jej odrzucenie – może zdecydować, czy firma będzie musiała zmienić sposób komunikowania limitów użycia w swoich planach subskrypcyjnych, a być może wpłynie też na praktyki innych dostawców usług AI.

Anthropic opisał cztery incydenty hakowania przez swoje modele AI, w tym Mythos 5, tuż po wiralowej rezygnacji badacza ostrzegającego przed zagrożeniami.

Microsoft uruchomił Dynamics 365 Activate – AI-owe narzędzie migrujące klientów z Salesforce, którego Agentforce nie spodobał się użytkownikom.

Anthropic ujawnia, że Claude był wykorzystywany do badań nad patogenami, blokuje konta i zaostrza zabezpieczenia modeli AI.