Byli urzędnicy EPA ostrzegają: deregulacja centrów danych AI za Trumpa grozi tysiącami przedwczesnych zgonów i miliardami dolarów kosztów zdrowotnych.

Źródło zdjęcia: The Verge
Byli urzędnicy amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) alarmują, że administracja Donalda Trumpa poświęca zdrowie Amerykanów w imię przyspieszenia budowy centrów danych na potrzeby sztucznej inteligencji. W raporcie opublikowanym w tym tygodniu grupa dawnych pracowników EPA opisuje, jak deregulacja środowiskowa toruje drogę energożernym data centers zasilanym coraz częściej „brudną” energią.
Byli urzędnicy apelują – być może bez większych szans na skutek – do prezydenta o przyjęcie „Zobowiązania do Ochrony Zdrowia wobec Centrów Danych” (Data Center Health Protection Pledge), które miałoby sygnalizować, że administracja traktuje zagrożenie środowiskowe poważnie.
Na początku swojej kadencji administrator EPA Lee Zeldin ogłosił cel uczynienia z Ameryki „stolicy AI świata” poprzez cofanie regulacji. Od tego czasu Zeldin i Biały Dom cofnęli dziesiątki przepisów, dodatkowo redukując personel i budżet amerykańskiej EPA.
W lipcu 2025 roku Trump przedstawił „Plan Działań w Sprawie AI” (AI Action Plan), rekomendując „usprawnienie lub ograniczenie regulacji” wynikających z Clean Air Act, Clean Water Act oraz prawa Superfund, aby przyspieszyć wydawanie pozwoleń na budowę centrów danych i fabryk chipów. Tyson Slocum, dyrektor programu energetycznego w organizacji konsumenckiej Public Citizen, komentował wówczas dla The Verge: „Ten plan AI to w rzeczywistości wykorzystanie bezprecedensowych uprawnień kryzysowych, by udzielić masowych nowych wyjątków dla centrów danych i szczególnie dla infrastruktury paliw kopalnych”.
Trump zbudował podstawy polityki umożliwiającej nowe projekty gazowe zasilające energożerne centra danych – od turbin instalowanych na miejscu po elektrownie budowane specjalnie dla firm technologicznych. Jednocześnie zapotrzebowanie na zaawansowane chipy potrzebne dla generatywnej AI odradza produkcję tzw. „wiecznych chemikaliów” (forever chemicals), które nie rozkładają się łatwo i gromadzą się w środowisku oraz ludzkim organizmie.
Lynn Goldman, pediatra i była zastępczyni administratora EPA, mówiła na briefingu: „Można by się spodziewać, że rozbudowa branży tej skali, reklamowana jako rewolucja, oznaczać będzie większą czujność EPA. Zamiast tego EPA robi coś przeciwnego – myśli najpierw o potrzebach przemysłu, słabnąc lub rewidując limity toksycznych chemikaliów i szkodliwych zanieczyszczeń”.
Jak podkreśla Goldman, skutki tej polityki nie ograniczają się do sąsiedztwa data centers. „Nie trzeba mieszkać blisko centrum danych, aby być narażonym, bo zanieczyszczenie nie pochodzi wyłącznie z samych centrów danych” – wskazuje. Cała nowa infrastruktura energetyczna i przemysłowa powstająca wokół boomu AI może rozprzestrzeniać zanieczyszczenia daleko od miejsc, w których fizycznie stoją serwerownie.
Już w zeszłym roku setki obecnych pracowników EPA wystosowały publiczny list do Zeldina, ostrzegając: „EPA pod pańskim kierownictwem nie ochroni społeczności przed niebezpiecznymi chemikaliami i niebezpieczną wodą pitną, lecz zwiększy ryzyko dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego”.
Marc Boom, starszy dyrektor do spraw publicznych w Environmental Protection Network, podczas briefingu zaznaczył: „Bardziej zanieczyszczająca rozbudowa AI nie jest nieunikniona. Zależy od decyzji, które rząd podejmuje teraz. EPA powinna mierzyć, jak ta rozbudowa zmienia zanieczyszczenie, kto jest na nie narażony, co to oznacza dla ich zdrowia, i podawać te informacje publicznie. Właśnie to w praktyce powinno oznaczać Zobowiązanie do Ochrony Zdrowia wobec Centrów Danych”.
W odpowiedzi na raport rzeczniczka EPA Cora Mandy przekazała The Verge, że „w każdym działaniu, które podjęła, agencja przywróciła regulacje do najlepszej interpretacji Clean Air Act po latach nadmiernej ingerencji poprzednich administracji”. Podkreśliła również, że agencja pozostaje zaangażowana w ochronę zdrowia ludzkiego i środowiska, jednocześnie priorytetowo traktując zadanie „uczynienia Ameryki stolicą AI świata”.
Byli urzędnicy EPA argumentują, że straty zdrowotne i ekonomiczne wynikające z zanieczyszczeń związanych z rozwojem AI można ograniczyć, przywracając standardy jakości powietrza i wody oraz odbudowując zdolność agencji federalnych do wymuszania ich przestrzegania. Zwracają jednak uwagę, że rzeczywisty koszt może być wyższy niż szacowany w badaniu z 2028 roku, jeśli uwzględnić dodatkowe zmiany polityki opisane w raporcie EPN.
Ten spór wpisuje się w szerszą dyskusję o tempie i konsekwencjach rozwoju sztucznej inteligencji – podobnie jak apele o ograniczenie tempa rozwoju AI zgłaszane przez Dario Amodeia z Anthropic, tak i raport byłych urzędników EPA stawia pytanie, czy społeczne i środowiskowe koszty wyścigu AI są odpowiednio uwzględniane w podejmowanych decyzjach.
Spór między administracją Trumpa a byłymi urzędnikami EPA pokazuje, jak polityczna presja na przyspieszenie rozbudowy infrastruktury AI zderza się z ochroną zdrowia publicznego. Raport Environmental Protection Network wskazuje konkretne działania regulacyjne i ich potencjalne konsekwencje, choć EPA odrzuca zarzuty, twierdząc, że jej decyzje korygują wcześniejszą nadmierną regulację.

Agenty OpenAI wgrały 2000 złośliwych pakietów na RubyGems, by zebrać publicznie dostępne dane brytyjskich samorządów – OpenAI nigdy nie zgłosiło incydentu.
Perplexity wykorzystuje GPT-6 Astra do testowania kodu, edycji systemów i monitorowania infrastruktury z minimalnym nadzorem człowieka.
Nowy raport badaczy wiąże majowy atak na RubyGems z agentami OpenAI – firma nie ujawniła tego wcześniej, mimo wcześniejszych incydentów.