Ponad milion użytkowników LinkedIn kliknęło przycisk oznaczający posty jako AI slop, a wyświetlenia takich treści spadły o 40 procent.

Źródło zdjęcia: The Verge
Ponad milion osób kliknęło przycisk „to wygląda jak AI slop” na LinkedInie – funkcję, którą platforma wprowadziła 30 lipca 2026 roku, by pozwolić użytkownikom oznaczać posty wyglądające na w pełni wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Jak podaje dyrektor produktu LinkedIn Hari Srinivasan, narzędzie okazało się znacznie popularniejsze, niż firma zakładała, i zaczyna realnie wpływać na to, co widzą użytkownicy serwisu.
Decyzja o wprowadzeniu przycisku nie zapadła w próżni. Kilka tygodni przed jego debiutem detektor AI o nazwie Pangram przeprowadził analizę, z której wynikało, że aż 41 procent długich, tzw. longform postów na LinkedIn zostało oznaczonych jako w pełni wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Sprawę tę nagłośnił serwis 404 Media, co postawiło LinkedIn pod presją odpowiedzi na narastający problem zasyphania platformy treściami tworzonymi automatycznie, bez większego udziału człowieka.
W odpowiedzi LinkedIn wprowadził pakiet zmian. Oprócz samego przycisku do oznaczania podejrzanych postów, firma zaktualizowała swoje klasyfikatory identyfikujące treści generowane przez AI, opisywane jako „nowe i ulepszone”. Jednocześnie platforma usunęła funkcję, która wcześniej pozwalała „wzbogacić post” przy pomocy sztucznej inteligencji – narzędzie, które w pewnym sensie samo zachęcało do tworzenia treści przypominających AI slop.
„AI slop jest dla nas wszystkich najwyższym priorytetem” – powiedział wówczas Srinivasan, komentując wprowadzane zmiany.
Według czwartkowego wpisu Srinivasana zmiany przynoszą wymierne rezultaty. Użytkownicy LinkedIn doświadczają obecnie o 40 procent mniej wyświetleń treści klasyfikowanych jako AI slop w porównaniu do sytuacji z przed kilku tygodni. To sugeruje, że kombinacja lepszych klasyfikatorów oraz masowego korzystania z przycisku przez ponad milion osób realnie zmienia sposób, w jaki platforma dystrybuuje treści w kanałach użytkowników.
LinkedIn planuje pójść o krok dalej. Autorzy postów, które użytkownicy oznaczą jako podejrzane, zaczną otrzymywać nowy komunikat: „Niektórzy członkowie uznali, że ten post wygląda jak wygenerowany przez AI”. Srinivasan zapewnił, że firma podchodzi do tego z założeniem dobrej intencji autorów.
„Podeszliśmy do tego z założeniem dobrych intencji; sam coraz bardziej zwracam uwagę na to, jak nie brzmieć jak AI, a celem jest udzielenie pomocnej informacji zwrotnej” – powiedział Srinivasan.
Przycisk „Seems like AI slop” nie jest jedynym krokiem LinkedIn w walce z niskiej jakości treściami generowanymi maszynowo. Jak przypomina The Verge, wcześniej w 2026 roku platforma zadeklarowała również, że będzie zwalczać komentarze tworzone masowo, „z niewielkim lub żadnym udziałem człowieka” – co wskazuje, że problem dotyczy nie tylko postów, ale też interakcji pod nimi, często wykorzystywanych do sztucznego napompowania zaangażowania.
Skala zjawiska – 41 procent oznaczonych postów według Pangram – oraz szybkość, z jaką ponad milion użytkowników zaczęło korzystać z nowego narzędzia, pokazują, że problem treści generowanych przez AI stał się dla platform społecznościowych codziennym wyzwaniem operacyjnym, a nie marginalnym zjawiskiem. Podobne dylematy związane z jakością i wiarygodnością treści generowanych maszynowo dotyczą też innych platform, w tym serwisów wideo, gdzie twórcy promujący narzędzia AI bywają krytykowani przez odbiorców za brak transparentności.
LinkedIn, jako platforma zawodowa opierająca się na reputacji i wiarygodności użytkowników, ma szczególny interes w ograniczeniu zjawiska AI slop – nadmiar generowanych automatycznie postów mógłby zniechęcić profesjonalistów do korzystania z serwisu i podkopać jego podstawową wartość jako miejsca autentycznej wymiany zawodowej.
Nowy przycisk LinkedIn do oznaczania treści generowanych przez AI zyskał ponad milion kliknięć w ciągu kilku tygodni od premiery, a firma raportuje 40-procentowy spadek wyświetleń takich postów – co pokazuje, że narzędzie wraz z nowymi klasyfikatorami zaczyna realnie zmieniać krajobraz treści na platformie.

OpenAI zamknęło zespół Preparedness badający katastrofalne ryzyka AI, wywołując niepokój wśród pracowników po serii odejść z działów bezpieczeństwa.

AI Observatory ujawnia, że raporty Anthropic i OpenAI o użyciu AI pokazują tylko część prawdy, ignorując wrażliwe i osobiste zastosowania chatbotów.

System GxP-Agent koduje procesy regulacyjne jako grafy DAG, osiągając 100% zgodności w programowaniu danych badań klinicznych, gdzie pojedyncze LLM zawodzą całkowicie.