Recenzja Pixel 11 Pro XL: eleganckie wzornictwo i solidna bateria, ale niektóre funkcje AI Gemini nie działają, a aparat nocny rozczarowuje.
Recenzja Pixel 11 Pro XL na ZDNET opisuje najnowszy flagowy smartfon Google jako urządzenie z piękną konstrukcją i solidną baterią, ale z aparatem, który w nocy zawodzi, oraz funkcjami AI, które nie zawsze działają tak, jak powinny. Autor testu, Adam Doud, przyznał modelowi ocenę 3,5/5, podsumowując go jako „dobry”, ale nie bez zastrzeżeń.
Pixel 11 Pro XL i mniejszy Pixel 11 Pro to według recenzenta praktycznie ten sam telefon – różnią się głównie rozmiarem ekranu, wielkością baterii i kilkoma drobnymi detalami. Oba modele mają być pokazem tego, co w hardware Google potrafi zrobić najlepiej, podczas gdy podstawowy Pixel 11 pozostaje wizytówką oprogramowania Android.
Google od lat konsekwentnie rozwija design serii Pixel, a najbardziej charakterystycznym elementem pozostaje pasek kamery na tylnej ściance. W Pixelu 11 Pro XL ma on aż 4 mm grubości – co brzmi niewinnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że sama obudowa telefonu ma tylko 8,6 mm.
W tym roku te same srebrne krawędzie, które biegną wokół boków telefonu, otaczają również pasek kamery, tworząc jednolity, elegancki wygląd. Szkło zakrywa cały wizjer aparatu od krawędzi do krawędzi, z minimalną ramką. W kolorystyce Olive, jak podkreśla recenzent, efekt jest naprawdę imponujący.
Nowością jest dioda LED nazwana HiLight, umieszczona na pasku aparatu. W praktyce to jednak, jak pisze autor recenzji, „wykastrowana” wersja klasycznej diody powiadomień. Można przypisać kolor konkretnemu kontaktowi – gdy ten zadzwoni głosowo, dioda się zapala. Zaświeci się również, gdy telefon leży ekranem do dołu na stole i użytkownik zada pytanie asystentowi Gemini. To wszystko, na co obecnie pozwala funkcja.
Recenzent zauważa, że potencjał tej diody był znacznie większy, a sama technologia nie jest nowa – podobne rozwiązania towarzyszą telefonom od dwóch dekad. Sam nigdy z takich funkcji nie korzystał, ale nawet on był zawiedziony ograniczeniami HiLight. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że funkcja nie jest dostępna w podstawowym Pixelu 11, więc rozczarowani mogą być tylko ci, którzy zapłacili więcej. Google zapowiada jednak, że w przyszłości HiLight ma obsłużyć więcej scenariuszy, w tym powiadomienia o wiadomościach tekstowych.
Pixel 11 Pro XL wyposażono w 6,8-calowy wyświetlacz Super Actua LTPO OLED, który osiąga jasność do 3600 nitów i odświeżanie 120 Hz. Za zasilanie odpowiada bateria o pojemności 5115 mAh, która – jak zaznacza recenzent – pod koniec drugiego dnia użytkowania zaczynała odczuwalnie się wyczerpywać.
Telefon ładuje się przewodowo z moc 45 W i bezprzewodowo z mocą 25 W, przy czym 45-watowe ładowanie jest zarezerwowane wyłącznie dla modelu XL – standardowy Pixel Pro 11 ładuje się z maksymalną moc 30 W. Ogólnie użytkownik może liczyć na od półtora do dwóch dni pracy na jednym ładowaniu, co recenzent określa jako solidny wynik.
Google, podobnie jak cała branża, silnie stawia na sztuczną inteligencję, a w Pixelu 11 Pro XL większość nowych funkcji opiera się na modelu Gemini. Recenzent wskazuje na dwie potencjalnie przydatne funkcje – Rambler oraz Live Translate – ale zaznacza, że nie wszystkie rozwiązania AI działały tak, jak powinny. Wyniki testowanych funkcji były, jego słowami, mieszane – co nie jest niespodzianką, biorąc pod uwagę tempo, w jakim producenci wdrażają nowe technologie AI do swoich flagowców.
Do listy minusów recenzent dodał również nocne zdjęcia – wydajność aparatu w słabym świetle okazała się rozczarowująca, mimo że tytuł recenzji sugeruje, że temat aparatu w ogóle nie jest tu głównym punktem sprzedaży telefonu. Mimo tych zastrzeżeń, autor podkreśla, że sam telefon – jako urządzenie – wciąż pozostaje istotnym graczem na rynku mobilnym.
Pixel 11 Pro XL pokazuje więc mieszany obraz: piękny, dopracowany design i solidną baterię łączy z funkcjami AI, które wciąż wymagają dopracowania, oraz aparatem, który potrzebuje dobrego oświetlenia, by pokazać swój pełny potencjał.

Anthropic wyjaśnia, jak SynthID-Text znakuje tekst Claude, czy da się to obejść edycją i jak wpływa na kod programistyczny.

Google umożliwia wyłączenie widocznego znaku wodnego w Gemini i Flow, zachowując niewidoczny SynthID i metadane C2PA dla transparentności.

AI Observatory ujawnia, że raporty Anthropic i OpenAI o użyciu AI pokazują tylko część prawdy, ignorując wrażliwe i osobiste zastosowania chatbotów.