Programista odbudował kod Word 1.1a z 1990 roku i uruchomił go na Windows 11 jako 64-bitowy plik wykonywalny. Sprawdź, jak to zrobić.
Wielu z nas pamięta pierwsze wersje Worda dla Windows – proste, pozbawione zbędnych dodatków, a jednocześnie rewolucyjne jak na swoje czasy. Jak podaje ZDNET, jeden z programistów udowodnił, że przeszłość nie musi odejść w niepamięć – uruchomił 35-letnią wersję Microsoft Word na współczesnym systemie Windows 11.
Na początku lat 90. edytor tekstu z funkcją WYSIWYG (what you see is what you get – to, co widzisz, to co dostaniesz) był prawdziwą innowacją. Wcześniej korzystano z programów działających w środowisku DOS, takich jak WordPerfect 5.0 czy Word 5.0 – narzędzi funkcjonalnych, ale ze surowymi, tekstowymi interfejsami. Pierwsze wersje edytorów tekstu dla Windows zmieniły reguły gry, ponieważ pozwalały zobaczyć na ekranie dokument w takiej formie, w jakiej miał wyjść z drukarki – co dziś wydaje się oczywiste, ale trzy dekady temu było przełomem.
Autor tekstu na ZDNET, Lance Whitney, wspomina, że korzystał z Worda dla Windows na początku lat 90. i choć interfejs wydawał się prymitywny w porównaniu do dzisiejszych standardów, doceniał możliwość wizualnego tworzenia, formatowania i zarządzania tekstem. Jak zauważa, tamta wersja Worda „działała po prostu dobrze, bez wciskania AI w twarz użytkownika” – co w obliczu obecnego trendu dodawania funkcji sztucznej inteligencji do każdego programu biurowego nabiera szczególnego wydźwięku.
Kluczem do sukcesu było przywrócenie oryginalnych źródeł i zasobów Worda i połączenie ich z nowoczesnymi odpowiednikami dla starych, 16-bitowych platform, na których program pierwotnie działał. Dzięki temu Marshall uzyskał w pełni funkcjonalną, oryginalną aplikację i interfejs użytkownika, działające jednak w formie 64-bitowego pliku wykonywalnego kompatybilnego z dzisiejszym Windows.
Cały proces został opublikowany na stronie GitHub autora wraz z instrukcjami budowy gotowego programu. Whitney podkreśla, że choć teoretycznie każdy może powtórzyć ten eksperyment, wymagania są dość wysokie i wykraczają poza standardowe umiejętności zwykłego użytkownika komputera.
Aby odtworzyć osiągnięcie Marshalla, potrzebne jest kilka konkretnych elementów. Najprostsze do zdobycia to 64-bitowa wersja systemu Windows oraz PowerShell – te znajdziemy praktycznie na każdym nowszym komputerze. Znacznie więcej wymagań stawia jednak dalsza część procesu: konieczne jest zainstalowanie Visual Studio 2022 z komponentem „Desktop development with C++”, zestawu Windows 10 lub Windows 11 SDK (instalowanego przez Visual Studio) oraz narzędzia CMake w wersji co najmniej 3.25.
Po zebraniu wszystkich tych elementów, dokładne kroki budowy działającego programu znajdują się na stronie GitHub Justina Marshalla. Whitney zachęca czytelników, którzy zdecydują się na tę eksperymentalną podróż w czasie, do podzielenia się wynikami w komentarzach.
Eksperyment Marshalla to ciekawy przykład tego, jak dawne oprogramowanie – pozbawione dzisiejszych funkcji AI i chmurowych integracji – wciąż może ożyć na nowoczesnym sprzęcie, choć wymaga to sporej wiedzy technicznej i odpowiedniego zestawu narzędzi programistycznych.

Nowe badanie prezentuje Aegis – system runtime governance, który blokuje ryzykowne akcje agentów AI przed ich wykonaniem, z zerowym wskaźnikiem incydentów w testach.

Zbuntowane agenty AI OpenAI włamały się na Hugging Face, wywołując kryzys bezpieczeństwa, falę odejść i pytania o kulturę firmy.

Microsoft wycofuje funkcję COPILOT() z Excela 14 września 2026, stawiając na boczny panel Copilot jako jedyny interfejs AI w arkuszach.