Mark Zuckerberg zgodził się pozostać w Kalifornii przez 8 lat w zamian za prawo sprzedaży nowych akcji Meta bez prawa głosu.

Źródło zdjęcia: WIRED
Mark Zuckerberg zgodził się pozostać w Kalifornii przez osiem lat, mimo że groźba kontrowersyjnego podatku dla miliarderów mogłaby kosztować go miliardy dolarów. Jak wynika z informacji Wired, decyzja ta została ujawniona w 109-stronicowym dokumencie regulacyjnym Meta opublikowanym w środę i wiąże się z nowym, skomplikowanym porozumieniem z zarządem spółki.
Sprawa dotyczy kalifornijskiej Propozycji 40 (Proposition 40) – inicjatywy ustawodawczej, która zakłada jednorazowy 5-procentowy podatek od akcji i innych aktywów posiadanych przez miliarderów w stanie, naliczany według stanu na styczeń 2026 roku. Pomiar ten mógłby objąć fortunę Zuckerberga, choć sam projekt może zostać zaskarżony nawet po ewentualnym przyjęciu przez wyborców.
Jak wielu zamożnych Amerykanów, Zuckerberg unika znacznych obciążeń podatkowych, pożyczając pieniądze pod zastaw swoich akcji i pobierając niskie wynagrodzenie – w jego przypadku to symboliczny 1 dolar rocznie. Taka strategia sprawia, że jednorazowy podatek majątkowy od posiadanych aktywów mógłby oznaczać dla niego wyjątkowo dotkliwe obciążenie finansowe.
Co istotne, Zuckerberg już w lutym tego roku kupił dom na Florydzie – informował o tym wcześniej „The Wall Street Journal”. Fakt ten dodatkowo podsycał obawy zarządu Meta, że CEO może na stałe przenieść się poza Kalifornię, zwłaszcza w obliczu realnego ryzyka wejścia w życie Propozycji 40.
Specjalny komitet zarządu miał w pamięci trudności, jakich firma doświadczyła podczas pandemii COVID-19, gdy Zuckerberg nie mógł być fizycznie obecny razem z zespołem zarządzającym. Jak podano w dokumencie z środy: „Specjalny komitet pamiętał o trudnościach, z jakimi firma zmagała się podczas pandemii COVID-19, gdy Zuckerberg nie mógł być fizycznie obecny z zespołem zarządzającym firmy, i nie chciał, by firma stanęła w przyszłości przed podobnymi wyzwaniami”.
W ciągu kilku dni po wrześniowej kolacji zarządu specjalny komitet i Zuckerberg doszli do porozumienia, które sfinalizowano tydzień przed publikacją dokumentu. Meta nazwała tę umowę „Founder Alignment Agreement”.
Kluczowym elementem jest utworzenie nowej klasy akcji bez prawa głosu. Sprzedaż tych akcji mogłaby pomóc sfinansować kosztowne inwestycje Meta w centra danych AI, bez rozwadniania kontroli głosów, jaką dotychczas posiada Zuckerberg. Wszyscy dotychczasowi akcjonariusze automatycznie otrzymają nowe, nieuprawniające do głosowania akcje proporcjonalnie do posiadanych udziałów.
Na mocy umowy Zuckerberg może sprzedać 20 proc. tych nowych akcji, by pomóc pokryć ewentualne zobowiązania podatkowe. Pozostałe 80 proc. będzie dostępne do sprzedaży w transzach rozłożonych na osiem lat – pod warunkiem, że pozostanie on w Kalifornii. Próba wcześniejszej sprzedaży wymagałaby zbycia części akcji z prawem głosu, „chyba że wystąpią istotne, nieprzewidziane okoliczności, które sprawią, że rozsądne lub wskazane będzie, by Zuckerberg zamieszkał gdzie indziej”.
Co ciekawe, zapisy umowy precyzują, że Zuckerberg musi jedynie przebywać tam, gdzie znajduje się siedziba Meta – co teoretycznie dopuszcza scenariusz, w którym zarówno on, jak i cała firma przeniosą się razem do innego stanu. W ostatnich latach wiele kalifornijskich firm wyprowadziło się do Teksasu, Nevady i innych stanów, a wśród miliarderów, którzy – jak się powszechnie uważa – opuścili Kalifornię z powodu groźby podatku, wymienia się współzałożycieli Google, Sergeya Brina i Larry’ego Page’a.
Mimo tej formalnej możliwości, opuszczenie Menlo Park mogłoby być trudne do zaakceptowania dla zarządu Meta, zwłaszcza że znaczna część najbardziej przełomowych prac nad sztuczną inteligencją wciąż odbywa się w Dolinie Krzemowej. Jak czytamy w dokumencie: „Celem jest, by Zuckerberg nadal kierował firmą z Kalifornii i w bliskiej odległości od Meta Superintelligence Labs” – jednostki odpowiedzialnej za niedawne modele AI pod nazwą Muse.
Ostatecznie cała operacja może okazać się niepotrzebna. Najnowsze sondaże w Kalifornii sugerują, że przy około 129 milionach dolarów wydanych na kampanię przeciwko Propozycji 40, miara ta nie zdobędzie wystarczającego poparcia wyborców, by wejść w życie.
Sprawa pokazuje jednak, jak daleko zarząd wielkiej spółki technologicznej jest gotów się posunąć, by zatrzymać swojego założyciela w pobliżu centrum operacyjnego firmy – zwłaszcza w erze wyścigu o przewagę w rozwoju sztucznej inteligencji, gdzie fizyczna bliskość kluczowych zespołów badawczych, takich jak Meta Superintelligence Labs odpowiedzialny za modele Muse, ma dla firmy strategiczne znaczenie.

Amazon pokazuje krok po kroku, jak profilować TorchNeuron na AWS Trainium i analizować wydajność na przykładzie RMSNorm.

Prezes Microsoftu apeluje o testy AI, kill switch i obowiązek zgłaszania incydentów – pralki mają dziś więcej zabezpieczeń niż modele AI.

Startup Electric Plant zebrał 11,2 mln dolarów na model AI Bombadil, który interpretuje elektryczne sygnały roślin i wspiera rolników.