WinRAR wciąż zarabia więcej na czysto niż OpenAI – porównanie strat, przychodów i kosztów AI ujawnia słabość modelu biznesowego Doliny Krzemowej.

Źródło zdjęcia: Spider's Web
WinRAR jest bardziej dochodowy niż OpenAI. Ten mem to brutalna prawda o Dolinie Krzemowej – tak zaczyna się felieton, który zestawia archaiczny program do pakowania plików z najbardziej rozpoznawalnym symbolem rewolucji generatywnej AI. Zestawienie brzmi jak żart, ponieważ nim właśnie jest – inspiracją była internetowa mema. Problem w tym, że pod warstwą humoru kryje się niewygodna prawda o kondycji finansowej OpenAI, jednej z najbardziej wycenianych spółek technologicznych na świecie.
WinRAR nie zatrudnia armii naukowców, nie zamawia elektrowni dla centrów danych i od ponad trzech dekad robi zasadniczo to samo: pakuje i rozpakowuje pliki, od czasu do czasu przypominając o zakończeniu 40-dniowego okresu próbnego. Mimo tej prostoty – a może właśnie dzięki niej – program wciąż zgarnia z rynku więcej pieniędzy na czysto niż OpenAI, firma wyceniana na dziesiątki miliardów dolarów i uznawana za lidera rewolucji AI.
Sekret WinRAR-a tkwi w tym, jak traktuje użytkownika po zakończeniu okresu próbnego. Program nie szyfruje archiwów, nie ogranicza liczby plików dziennie i nie proponuje żadnego pakietu premium z limitami w godzinach szczytu. Przypomina o licencji, ale pozwala dokończyć pracę – co z prawnego punktu widzenia jest raczej łagodnym mechanizmem egzekwowania opłaty niż faktycznym freeware.
To model z zupełnie innej epoki internetu: najpierw dać użytkownikowi pełny produkt, pozwolić się do niego przyzwyczaić, a potem prosić o pieniądze – bez zakładania konta, kart płatniczych czy synchronizacji z chmurą. Licencja jest przy tym bezterminowa, choć dostęp do aktualizacji wymaga pakietu wsparcia. Kluczowe jest jednak to, że użytkownik biznesowy potrzebuje licencji na każde urządzenie, a licencja domowa obejmuje wyłącznie komputery właściciela. To firmy i instytucje podlegające audytom – nie prywatni użytkownicy ignorujący komunikat przez lata – są naturalnymi płatnikami produktu, który konsumenci nauczyli się traktować jako darmowy.
Najważniejsza różnica między WinRAR-em a ChatGPT nie dotyczy inteligencji, a tego, kto opłaca komputer wykonujący pracę. Gdy użytkownik pakuje katalog WinRAR-em, procesor, pamięć, nośnik danych i energia elektryczna należą do niego – producent dostarczył jedynie kod, a kolejne uruchomienia programu praktycznie nie zwiększają rachunku producenta. Sto milionów operacji kompresji wykonanych na stu milionach komputerów nie wymaga od twórców zakupu ani jednej godziny pracy GPU.
W przypadku usługi generatywnej każde użycie ma swój koszt – zapytanie trzeba przesłać do centrum danych, przetworzyć na akceleratorach, obsłużyć sieciowo i odesłać odpowiedź. Nawet jeśli kolejne generacje sprzętu i modeli zmniejszają koszt jednego tokena, użytkownicy zwykle odpowiadają zwiększeniem konsumpcji – tańszy model nie musi obniżyć całkowitego rachunku, może po prostu zachęcić miliard ludzi do wygenerowania kolejnych miliardów treści. Ten mechanizm dobrze widać w kontraście między drogimi, wysoko wydajnymi modelami a próbami ich rywali, którzy stawiają na niższe ceny – jak w przypadku Grok 4.7 od xAI, który postawił na niską cenę, ale gorsze wyniki wobec Claude i GPT-6. Podobne napięcie między kosztami a wydajnością widać w niedawnej premierze Claude'a Opus 5.5, gdzie Anthropic zaproponował niższe ceny przy wydajności zbliżonej do Fable – to dowód, że cały sektor szuka sposobu na okiełznanie rosnących kosztów obsługi zapytań.
WinRAR tego problemu nie ma. Nie musi trenować nowej wersji programu na całej zawartości internetu, żeby suwak kompresji lepiej „rozumiał” kontekst folderu ze zdjęciami. Nie musi też utrzymywać kompatybilności z oczekiwaniem, że każde półrocze przyniesie skok możliwości przypominający zmianę generacji konsoli.
W dyskusjach o firmach technologicznych pojęcia „przychód”, „wycena” i „roczna stopa przychodów” lubią się rozjeżdżać. Przychód brzmi jak zarobek, wycena jak majątek, a annualized revenue run rate jak pieniądze już zaksięgowane – choć w rzeczywistości to jedynie ekstrapolacja jednego udanego miesiąca na cały rok. Tymczasem firma może wystawiać klientom faktury na miliardy dolarów i wciąż tracić na samej działalności, tak jak robi to OpenAI, gdzie wzrost sprzedaży w 2025 roku nie naprawił modelu finansowego – razem ze skalą biznesu urosła też skala straty.
WinRAR nigdy nie musiał martwić się tego typu rozjazdami między wskaźnikami. Jego biznes jest prosty, przewidywalny i – jak dowodzi porównanie z OpenAI – dochodowy w sposób, którego najbardziej rozpoznawalna firma AI na świecie wciąż nie potrafi osiągnąć.
Zestawienie 30-letniego programu do pakowania plików z gigantem generatywnej AI obnaża paradoks Doliny Krzemowej: skala przychodów i rozpoznawalność marki nie muszą oznaczać zysku, a czasem najprostszy model biznesowy okazuje się najbardziej odporny na wahania rynku.

Google od 9 października 2026 r. zdejmuje darmowym kontom Gemini model Pro, zostawiając jedynie Flash-Lite. Zmienia się też cennik abonamentów.

David Robinson rzuca pracę w OpenAI, oceniając, że kultura firmy jest „zepsuta”, a branża AI nie jest wystarczająco ostrożna wobec zagrożeń.

Nowa praca naukowa opisuje Adaptive Workflow Intelligence – architekturę agentów AI łączącą refleksję z adaptacją w zmiennych warunkach biznesowych.