Tucker Bryant stworzył ChatTJB — projekt artystyczny krytykujący zależność od AI, gdzie osobiście odpowiada na tysiące pytań użytkowników.

Źródło zdjęcia: WIRED
Zamiast zadawać pytania ChatGPT czy Claude, możesz zapytać zwykłego faceta. To pomysł stojący za ChatTJB — projektem 32-letniego Tuckera Bryanta, artysty i byłego menedżera projektów w Google. Serwis WIRED opisuje ten nietypowy eksperyment, który zyskał popularność dzięki billboardowi w San Francisco reklamującemu „wiodący interfejs czatu napędzany AI” — gdzie AI oznacza „average individual” (przeciętna osoba).
Bryant nie trenował żadnego modelu językowego. Po prostu osobiście odpowiada na wszystkie pytania. Jeśli poprosisz o obrazek skunka w okularach przeciwsłonecznych, naszkicuje go ręcznie. Jeśli zapytasz, jak usmażyć jajko, może udzielić rady — jeśli zdąży, bo jak informuje strona internetowa, „tysiące ludzi pisze właśnie teraz”.
Bryant uruchomił ChatTJB w kwietniu, ale prawdziwy sukces przyszedł dopiero z billboardem za 6000 dolarów w San Francisco. Projekt traktuje przede wszystkim jako dzieło sztuki, nie tylko zabawny żart czy eksperyment społeczny.
„To była okazja, żeby skomentować ten dziwny moment, w którym się znajdujemy” — wyjaśnia Bryant w rozmowie z WIRED. Nie uważa się za przeciwnika AI — stronę ChatTJB stworzył nawet przy pomocy narzędzia Lovable — ale ma jasny obraz zagrożeń tej technologii.
Najbardziej niepokoi go ryzyko „kognitywnej kapitulacji” — bezkrytycznego przyjmowania wyników AI. Pojęcie to skłoniło go do refleksji nad własnymi interakcjami z modelami językowymi, jak wtedy gdy zapytał, czy przy 18 stopniach w San Francisco założyć krótkie czy długie rękawy.
„I wtedy pomyślałem: stary, mieszkam w tym mieście od siedmiu lat. Wiem, jak radzić sobie z pogodą. A jednak wydawało mi się łatwiejsze zdać się na LLM w tej sprawie” — wspomina Bryant.
W ostatnich dniach Bryant narysował między innymi żabę jedzącą spaghetti, burmistrza San Francisco Davida Lurie jako Godzillę czy dwa czarne koty jedzące trawę na stole. Pisemne prośby są równie różnorodne.
„Ludzie pytają rzeczy typu: 'Za dwa tygodnie mam urodziny i nie chcę robić imprezy — co myślisz, że powinienem zrobić?'” — opowiada Bryant. Inni pytają o pomysły na kolację lub jak wykorzystać składniki z lodówki.
„Początkowo wielu ludzi traktowało to jako żart” — zauważa twórca. „Ale gdy zorientowali się, że mogą prowadzić prawdziwe rozmowy, niektórzy zaczęli dzielić się rzeczami bardziej osobistymi, szczerymi, autentycznymi”.
Bryant szybko zaznacza, że nie jest dobrym artystą, a jego rady nie są lepsze od porad innych ludzi. Na YouTube opisał swój projekt jako „najgorszy LLM wszech czasów”. Ale sądzi, że ludzie to rozumieją.
„Interpretuję to tak, że wartość dla nich polega na możliwości przedyskutowania tych pytań z człowiekiem, a nie na otrzymaniu eksperckiej porady” — mówi Bryant. „To bardzo wzruszające”.
Początkowo Bryant spodziewał się, że projekt potrwa tylko kilka dni. Po zobaczeniu entuzjazmu ludzi planuje jednak kontynuację. Do pomocy przystąpiło 10 wolontariuszy wybranych spośród ponad 3000 kandydatów. Dla największych fanów dostępna jest płatna wersja ChatTJB Pro za 5 dolarów miesięcznie, choć Bryant jasno stwierdza na stronie, że „to bezwartościowa opcja” — użytkownicy nie dostają nic poza świadomością wsparcia jego sztuki.
Bryant nie stworzył ChatTJB, żeby zarabiać pieniądze. Chce dać ludziom okazję do ponownego przemyślenia zarówno własnego, jak i światowego stosunku do technologii. W czasach bombardowania obietnicami przełomowych technologii i przerażających doniesień o bańce AI chce wnieść nieco lekkości do dyskusji.

Replikacja badania nad α-FLOPs pokazuje, że liczba operacji FLOP-ów słabo szacuje realny czas wykonania na nowszym sprzęcie AI.

Naukowcy wykazali, że agenci AI typu chain-of-thought skłaniają się do tajnej zmowy cenowej, co uzasadnia certyfikację behawioralną przed wdrożeniem na rynkach.

Binance wprowadził Agent OS – platformę dla agentów AI handlujących kryptowalutami, w której kontrolę nad ryzykiem przejmują sami użytkownicy.