OpenAI automatycznie włączyło śledzenie reklamowe dla darmowych użytkowników ChatGPT. Firma udostępnia dane partnerom w poszukiwaniu nowych źródeł przychodów.

Źródło zdjęcia: The Decoder
OpenAI wprowadza domyślne śledzenie użytkowników darmowej wersji ChatGPT w celach reklamowych, szukając nowych źródeł przychodów. Firma automatycznie aktywowała ciasteczka marketingowe dla bezpłatnych kont, jak donosi portal The Decoder.

IBM wdrożył wśród swoich deweloperów narzędzie AI Bob, które analizuje całe repozytoria zamiast pojedynczych plików. Efekt: onboarding z 4 tygodni do 1 dnia.
OpenAI i PwC ogłosiły partnerstwo w zakresie automatyzacji przepływów pracy w finansach. Agenci AI mają wspierać planowanie, prognozowanie i zamknięcia księgowe.
W komunikacie z 30 kwietnia OpenAI poinformowało, że udostępnia teraz ograniczone dane, takie jak identyfikatory ciasteczek i adresy e-mail, partnerom reklamowym w celu promowania własnych produktów na zewnętrznych platformach, w tym na Instagramie. Według rzeczniczki firmy Tayi Christianson, treść rozmów z ChatGPT nie jest udostępniana.
Portal WIRED potwierdził, że ustawienie zostało automatycznie aktywowane dla dwóch darmowych kont, podczas gdy użytkownicy płatnych planów nie zostali objęci tym śledzeniem. Oznacza to, że OpenAI różnicuje traktowanie użytkowników w zależności od statusu subskrypcji.
Aby wyłączyć śledzenie, użytkownicy muszą przejść do sekcji „Settings > Data Controls > Marketing Privacy” w aplikacji ChatGPT i dezaktywować odpowiednią opcję. Alternatywnie można skorzystać z linku „Your Privacy Choices” na stronie internetowej lub zarządzać ciasteczkami bezpośrednio przez przeglądarkę.
Wprowadzenie domyślnego śledzenia reklamowego jest częścią szerszej strategii monetyzacji OpenAI. Firma już od lutego testuje reklamy wewnątrz ChatGPT w wybranych krajach, próbując znaleźć sposoby na zarabianie na darmowych użytkownikach i zachęcenie ich do przejścia na płatne plany.
Problem jest znaczący z perspektywy biznesowej — ponad 90 procent użytkowników ChatGPT pozostaje przy darmowej wersji, co przekłada się na wysokie koszty operacyjne dla firmy. Podobne eksperymenty z reklamami prowadzi także Google, choć na razie ogranicza je do integracji z wyszukiwarką AI.
Decyzja OpenAI odzwierciedla rosnące wyzwania finansowe firm AI, które muszą równoważyć koszty utrzymania zaawansowanych modeli językowych z potrzebą generowania przychodów z darmowych użytkowników.