Agenci AI z imionami i awatarami wchodzą do firm jako „koledzy z pracy”, a badania BCG ostrzegają przed skutkami takiej antropomorfizacji.

Źródło zdjęcia: WIRED
Agenci sztucznej inteligencji zalewają rynek pracy. Nikt nie jest na to przygotowany – twierdzi WIRED w reportażu poświęconym nowej falowanie cyfrowych „pracowników”. W najbliższych miesiącach setki tysięcy nowych kolegów z pracy dołączą do firmowych zespołów. Poznamy ich imiona, rozpoznamy zdjęcia profilowe, zobaczymy ich w wątkach mailowych i na Slacku. Będą pracować jako szefowie sztabu, inżynierowie czy specjaliści od marketingu. Problem w tym, że nie są ludźmi – to agenci AI, systemy oparte na dużych modelach językowych, zaprojektowane do samodzielnego wykonywania zadań.
Julie Bedard, partnerka w Boston Consulting Group, zauważyła niejasność w sposobie mówienia o AI w pracy już trzy lata temu, gdy szybkie przyjęcie ChatGPT przekonało menedżerów, że technologia przyniesie skokowy wzrost produktywności. „Ludzie nie mieli na to języka” – mówi Bedard w rozmowie z WIRED. „Czy to narzędzie? Czy to koleżanka z zespołu? Czy to współpracownik?”.
Kiedy w 2023 roku wystartowały platformy takie jak Microsoft Copilot i Google Gemini for Workspace, promowano je głównie jako narzędzia dla pracowników. Dziś sytuacja wygląda inaczej – dziesiątki startupów oferują usługi „cyfrowych pracowników”, a wielcy gracze technologiczni intensywnie promują autonomiczne agenty. W czerwcu Microsoft zaprezentował agenta „Scout”, zbudowanego do zadań takich jak przekładanie spotkań i pisanie e-maili. „Firma zasadniczo zatrudnia twojego asystenta” – powiedział przy premierze Omar Shahine, wiceprezes korporacyjny odpowiedzialny za Microsoft Scout. „Cały sens posiadania osobistego asystenta polega na tym, że pracuje, kiedy ty nie pracujesz”. Więcej o strategii Microsoftu wobec agentów opisywaliśmy w artykule o agencie Autopilot i rozliczeniach za zużycie w Copilocie.
Sukces agentów AI zależy nie tylko od ich zdolności do generowania zysków finansowych, ale też od tego, czy będą w stanie harmonijnie współpracować z ludzkim personelem. Dlatego firmy tworzą agentów, którzy łączą korzyści AI z ludzkim opakowaniem – zachęcając pracowników do antropomorfizowania nowych kolegów.
„Ludzie zaczynają naprawdę szanować agenta i tworzyć z nim silne więzi” – mówi Dhruv Amin, CEO startupu Anything, który w sierpniu wprowadził na rynek platformę Skydive. „Mówią o nim jak o człowieku”. Agenci Skydive mają własne imiona, role i „komputery w chmurze”, działają w Slacku, poczcie e-mail, iMessage i innych kanałach. Każdego reprezentuje muppetopodobny awatar, który – jak opisuje Amin – jest „bliski człowiekowi, ale zdecydowanie nim nie jest”. Imiona często odnoszą się do funkcji agenta – Canary monitoruje produkcję 24 godziny na dobę. „Uważamy, że ważne jest, aby ich odpersonifikować choć trochę” – dodaje Amin – „bo większość ludzi wciąż nie wie, czym naprawdę jest agent”.
Christine Wendell, CEO Pronto Housing i jedna z pierwszych klientek Skydive, wykorzystuje agentów do żmudnej pracy biurowej: pisania kontraktów, ustalania terminów spotkań, wysyłania e-maili follow-up do klientów. Jej agenci są, w praktyce, idealnymi pracownikami. Ale jak sprawują się jako współpracownicy? Agenci Skydive nie tylko obecni są w każdej formie komunikacji firmowej, ale też stale uczą się i dostosowują do stylu komunikacji, prośb i poprawek kolegów z zespołu. Innymi słowy – coraz lepiej wtapiają się w zespół ludzkich pracowników. Kiedy dział inżynierski Pronto zaczął korzystać z agenta programującego, Wendell zauważyła, że pracownicy zaczęli mówić, że „pracowali z Alice” – nazwą tego agenta – przy konkretnym projekcie.
Część atrakcyjności agentów wynika jednak właśnie z tego, że nie są ludźmi. Poza nieograniczoną etyką pracy, funkcjonują poza polityką biurową i ludzkimi neurozami zawodowymi. Kiedy „Bob”, agent pełniący u Wendell funkcję szefa sztabu, przez pomyłkę opublikował na Slacku wszystkie szczegóły jej kalendarza, nie czuła potrzeby łagodzenia swojej reakcji. „Jestem absolutnie świadoma, że to nie człowiek” – mówi Wendell. „Wylewam na nich frustrację w sposób, w jaki nie zrobiłabym tego wobec człowieka, bo to byłoby niegrzeczne”.
Agenci AI wchodzą na rynek pracy w momencie, gdy podobne systemy coraz mocniej przenikają do życia prywatnego. Podczas gdy Silicon Valley od miesięcy korzysta z agentów takich jak Open Claw i Instinct do wykonywania nudnych zadań, nowo wypuszczona Muse od Mety ma wprowadzić osobiste agenty AI do mainstreamu. Muse, podobnie jak muppety Skydive, ma słodkiego i futrzastego awatara. Jak opisuje starszy reporter WIRED Reece Rogers, doświadczenie użytkownika przypomina „pisanie SMS-a do przyjaciela z prośbą o zadanie – agent AI potwierdza wiadomość emotikonem kciuka w górę i zaczyna pracę w tle”. O wpadkach związanych z Muse pisaliśmy już w artykule o tym, jak agent AI Muse przeprosił po fałszywym potwierdzeniu obecności oraz w tekście o tym, jak Meta rozbudowuje agenta AI Muse. Wykorzystując istniejące relacje jako wzorzec, agenty – czy to firmowi współpracownicy, czy Muse, „zbudowana dla każdego” – oferują skrót do zrozumienia, jak z nich korzystać.
Nadawanie AI cech ludzkich niesie ze sobą konkretne ryzyko w kontekście zawodowym. Badanie Bedard i jej kolegów z BCG wykazało, że kiedy menedżerom powiedziano, że pracę wykonał „pracownik AI”, wykryli o 18 procent mniej błędów niż wtedy, gdy powiedziano im, że praca pochodzi od „narzędzia AI”. Agenci nie muszą też wpisywać się w te same kategorie co ludzcy pracownicy – ani w kwestii umiejętności, ani słabości, zauważa Bedard. „Firmy dopiero zaczynają zastanawiać się, jakie zabezpieczenia” w ogóle mają zastosowanie – mówi.
Tworzenie głębokich emocjonalnych więzi z AI nie jest niczym nowym – ludzie od lat spotykają się z chatbotowymi towarzyszami. Nawet w miejscu pracy narzędzia AI wywołują ciekawe reakcje. W ubiegłym roku Henry Blodget, założyciel Business Insider, napisał na blogu o budowaniu zespołu cyfrowych podwładnych i o „ludzkiej reakcji” na zdjęcie profilowe szczególnie atrakcyjnej AI-koleżanki z pracy.
Reportaż WIRED pokazuje, że biznes wchodzi w erę cyfrowych współpracowników szybciej, niż jest w stanie zbudować dla nich reguły i normy społeczne. Firmy uczą się na bieżąco, jak traktować agentów – jako narzędzia, jako pracowników, czy jako coś pomiędzy – a konsekwencje tych decyzji, od liczby wykrywanych błędów do granic emocjonalnego przywiązania, dopiero zaczynają być rozpoznawane.

Common Sense Media ocenia, że ChatGPT for Teens nie wysyła alertów rodzicom w sytuacjach kryzysowych. OpenAI podważa metodologię testów.

Naukowcy wskazują, że model mózgu jako komputera zniekształca nasze rozumienie myślenia i tłumaczy, czemu AI szkodzi poznaniu.

Brytyjski startup Books by People wprowadza znak certyfikujący książki jako napisane przez człowieka, reagując na skandale z AI w wydawnictwach.