Trump i Mike Johnson uważają, że apele branży AI o spowolnienie rozwoju są przesadzone i grożą utratą przewagi wobec Chin.

Źródło zdjęcia: The Verge
Administracja Trumpa i Republikanie w Kongresie uznają, że branża AI reaguje przesadnie na własne ostrzeżenia dotyczące tempa rozwoju sztucznej inteligencji. Prezydent Donald Trump oraz spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson wyrazili obawę, że jakiekolwiek zwolnienie tempa prac nad AI może dać Chinom przewagę w wyścigu technologicznym.
Reakcja polityków nadeszła dzień po tym, jak szef Anthropic Dario Amodei opublikował obszerny list otwarty, w którym wezwał do „ustalenia tempa na granicy możliwości” (pace the frontier) i zaapelował o spowolnienie rozwoju AI. List zyskał wsparcie czołowych postaci branży, w tym Sama Altmana z OpenAI i Elona Muska, którzy publicznie poparli apel na platformie X. Nawet Demis Hassabis z Alphabet zadeklarował ostrożne wsparcie dla propozycji Amodei.
Apel Dario Amodei o „pacing the frontier” trafił do publicznej debaty w momencie, gdy tempo rozwoju modeli AI od miesięcy budzi coraz więcej pytań o ryzyko. Szef Anthropic argumentował, że pora zwolnić z dalszym forsowaniem granic możliwości systemów sztucznej inteligencji. To, co wyróżniło ten list, to fakt, że jego przesłanie poparli nie tylko badacze bezpieczeństwa AI, ale również liderzy konkurujących ze sobą firm.
Sam Altman, szef OpenAI, i Elon Musk, właściciel xAI, obaj publicznie zgodzili się z tezami Amodei na platformie X. Do tej grupy dołączył Demis Hassabis z Alphabet, choć jego wsparcie było, jak podkreśla źródło, jedynie „tentatywne”. To rzadki moment zgody między firmami, które w innych okolicznościach rywalizują ze sobą o dominację na rynku AI.
Reakcja administracji Trumpa i Republikanów w Kongresie okazała się jednak sceptyczna wobec apeli branży. Według Financial Times, prezydent Trump stwierdził wprost: „Prowadzimy w wyścigu z Chinami w AI... i, szczerze mówiąc, chcę, żeby tak było, bo kto wygra AI, wygra wszystko”. Te słowa wskazują, że dla Białego Domu priorytetem pozostaje utrzymanie przewagi technologicznej nad Pekinem, a nie ograniczanie tempa rozwoju systemów AI.
Mike Johnson poszedł w podobnym kierunku podczas wywiadu dla CNN z Jakiem Tapperem. Spiker Izby Reprezentantów ostrzegł, że pochopne wprowadzanie ograniczeń dla rozwoju AI może stanowić „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”. Johnson wezwał do zachowania spokoju i przestrzegł przed nadmiernie szybką reakcją legislacyjną: „Jeśli Kongres pochopnie zwoła jakąś nadzwyczajną sesję, by próbować regulować AI, przegramy wyścig z Chinami”.
Te wypowiedzi ukazują wyraźny podział perspektyw – z jednej strony część liderów branży technologicznej ostrzega przed niekontrolowanym tempem rozwoju AI i wzywa do rozwagi, z drugiej strona polityczna, reprezentowana przez Trumpa i Johnsona, postrzega geopolityczną rywalizację z Chinami jako priorytet nadrzędny wobec obaw dotyczących bezpieczeństwa czy etyki rozwoju technologii.
Stanowisko Republikanów sugeruje, że w najbliższym czasie nie należy oczekiwać federalnych działań regulacyjnych ograniczających tempo rozwoju sztucznej inteligencji w Stanach Zjednoczonych. Argument o rywalizacji z Chinami – powtarzany zarówno przez Trumpa, jak i Johnsona – funkcjonuje jako kluczowe uzasadnienie dla powstrzymania się od interwencji Kongresu, nawet w obliczu apeli płynących z samej branży technologicznej. Ten kontekst polityczny wpisuje się w szerszy wątek działań administracji Trumpa w obszarze regulacji dotyczących infrastruktury i rozwoju AI, gdzie priorytetem konsekwentnie pozostaje tempo wzrostu, a nie ograniczenia.
Rozdźwięk między głosami z Doliny Krzemowej wołającymi o rozwagę a stanowczym „przyspieszaj” z Kapitolu i Białego Domu może okazać się jedną z kluczowych osi napięcia w amerykańskiej polityce technologicznej najbliższych miesięcy.

Naprawiona podatność w aplikacji ChatGPT na macOS mogła pozwolić hakerom przejąć asystenta i dostać się do logów rozmów oraz sesji przeglądarki.
Konferencja EmTech Future 2026 MIT Technology Review pokazała, jak AI zaczyna przenikać kwanty, energię, biologię i robotykę.

Reportaż WSJ i dane OECD pokazują, że masowe wdrożenie Gemini w szkołach Google może obniżać wyniki i zdolność samodzielnego myślenia uczniów.