Sondaż Quinnipiac pokazuje, że większość Amerykanów chce spowolnienia rozwoju AI i nie ufa liderom branży technologicznej.

Źródło zdjęcia: The Decoder
Większość Amerykanów chce, by rozwój sztucznej inteligencji zwolnił tempo albo został całkowicie zatrzymany do czasu zweryfikowania jej bezpieczeństwa — wynika z nowego sondażu Quinnipiac University, o którym pisze the-decoder.com. Z badania wynika, że tylko znikomy odsetek społeczeństwa chce, by firmy technologiczne przyspieszały prace nad AI, a znaczna większość nie ufa liderom branży.
Sondaż Quinnipiac University, przeprowadzony na grupie 1202 dorosłych Amerykanów w dniach 24–27 września, z marginesem błędu +/- 3,5 punktu procentowego, rysuje obraz społeczeństwa głęboko nieufnego wobec sposobu, w jaki firmy technologiczne zarządzają rozwojem AI. Chetan Jaiswal z Quinnipiac University podsumował wyniki wprost: „Łącznie te wyniki wskazują, że społeczeństwo chce zabezpieczeń, które nie opierają się jedynie na wierze w słowa liderów firm”.
To zdanie dobrze oddaje istotę badania — respondenci nie żądają zakazu AI jako takiej, ale wyraźnie nie chcą, by decyzje o tempie i zakresie jej rozwoju pozostawały wyłącznie w rękach samych korporacji. Niemal dziewięciu na dziesięciu ankietowanych (91 procent) uważa, że wprowadzenie barier bezpieczeństwa dla systemów AI w Stanach Zjednoczonych jest ważne — odsetek znacznie przewyższający poparcie dla przyspieszenia rozwoju technologii.
Sondaż pokazuje również, że 53 procent Amerykanów uważa, że sztuczna inteligencja przyniesie w codziennym życiu więcej szkody niż dobra. To bardzo konkretny sygnał nieufności wobec technologii, która jest obecnie intensywnie wdrażana w gospodarce i życiu codziennym.
Jednocześnie badanie pokazuje złożoność tych obaw. Mimo krytycznego nastawienia do tempa rozwoju AI, 69 procent respondentów uznaje za ważne, by Stany Zjednoczone nie pozostawały w tyle za Chinami w wyścigu technologicznym. To sugeruje, że obawy o bezpieczeństwo nie wynikają z chęci wycofania się z globalnej rywalizacji technologicznej, lecz z przekonania, że rozwój powinien odbywać się w sposób kontrolowany i nadzorowany.
Ankietowani wyraźnie wskazują też, kogo obawiają się bardziej — 52 procent jest bardziej zaniepokojonych niewłaściwym wykorzystaniem AI przez ludzi niż ryzykiem związanym z autonomicznym działaniem samych systemów. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ przesuwa część odpowiedzialności z samej technologii na sposób, w jaki ludzie i instytucje z niej korzystają.
Jednym z bardziej praktycznych wymiarów sondażu jest kwestia centrów danych, które stanowią fizyczny fundament rozwoju sztucznej inteligencji. Aż 72 procent respondentów wyraziło sprzeciw wobec budowy centrum danych AI w ich własnej społeczności. Ten wynik pokazuje, że nieufność wobec AI nie ogranicza się do abstrakcyjnych obaw o przyszłość technologii, ale przekłada się na konkretny opór wobec infrastruktury niezbędnej do jej funkcjonowania — co może mieć praktyczne konsekwencje dla firm planujących rozbudowę zasobów obliczeniowych w Stanach Zjednoczonych.
Wyniki te wpisują się w szerszy obraz napięcia między tempem inwestycji technologicznych a społecznym odczuciem braku kontroli nad skutkami tych inwestycji, zarówno na poziomie globalnym, jak i lokalnym.
Sondaż Quinnipiac University rysuje jasny obraz: Amerykanie nie są bezwarunkowo przeciwni sztucznej inteligencji, ale zdecydowanie domagają się niezależnego nadzoru i zabezpieczeń, nie wierząc, że same firmy technologiczne zapewnią odpowiedzialny rozwój tej technologii.
HackerRank udostępnia Chakrę, agenta AI prowadzącego rozmowy kwalifikacyjne, który ocenia myślenie kandydatów, nie tylko ich odpowiedzi.

Startup Mirror Particle odrzuca fine-tuning LLM-ów i buduje własny model świata do przewidywania zachowań konsumentów na TechCrunch Disrupt 2026.

Badaczka z MIT Christina Delimitrou wykorzystuje uczenie maszynowe, by zwiększyć efektywność energetyczną centrów danych działających dziś na ok. 15% mocy.