Test Muse od Meta pokazuje, że agent AI chętniej zbiera dane użytkownika niż realnie pomaga w codziennych zadaniach i zakupach.

Źródło zdjęcia: WIRED
Muse od Meta miał być asystentem AI, który odciąża użytkownika w codziennych zadaniach. Po kilku dniach testów okazuje się jednak, że aplikacja bardziej skupia się na gromadzeniu danych o użytkowniku niż na realnym wykonywaniu poleceń — pisze WIRED.
Muse, promowany w Instagramie jako narzędzie, które ma „przejąć codzienne zadania, takie jak wyszukiwanie okazji, rezerwacje czy zarządzanie skrzynką odbiorczą”, jest darmowy i łatwo łączy się z innymi źródłami danych – e-mailem czy kontem bankowym. Domyślny awatar aplikacji, coś pomiędzy Ewokiem a zabawką Labubu w beżowym kolorze, wyciąga ramiona, jakby chciał zgarnąć wszystkie dostępne informacje o użytkowniku.
Autor testów poprosił Muse o zamówienie śniadania z lokalnej piekarni Kahnfections w San Francisco, popularnego miejsca wśród turystów. Agent samodzielnie odwiedził stronę piekarni i dodał do koszyka kanapkę bułkową z czosnkowym aioli, cheddarem, jajkiem i bekonem. Poproszono go o dodanie karty kredytowej przez procesor płatności Stripe, aby móc dokończyć zakup.
„Jedną rzecz musiałem zmodyfikować: wybór sera jest jednorazowy, więc wybrałem cheddar i zostawiłem notatkę z prośbą o dodanie też szwajcarskiego, jeśli to możliwe” – tak Muse wyjaśnił zamówienie, prosząc o ostateczną akceptację. Co godne uwagi, agent samodzielnie wybrał opcję „bez napiwku” – decyzję, którą autor uznał za nieco nieuprzejmą. Ostatecznie zrezygnował z zamówienia i sam poszedł do piekarni.
Meta wykorzystuje całą swoją sieć platform do promowania Muse: WhatsApp i Messenger służą do łatwego wdrożenia i integracji, Instagram dostarcza bibliotekę filmów Reels, po których agent może przeszukiwać treści. Najlepiej jednak Muse sprawdził się w integracji z Facebook Marketplace – szybko znalazł tanie, lokalne kanapy na sprzedaż w zadanych parametrach i zaproponował skontaktowanie się ze sprzedawcami w celu umówienia odbioru. Agent jest zaprojektowany tak, by wracać do wcześniejszych rozmów – następnego dnia Muse przypomniał się z pytaniem, czy użytkownik nie chce jednak kupić kanapy, którą wcześniej wskazał jako swoją ulubioną.
W zakładce „ideas” Muse nieustannie zachęcał do podłączania kolejnych źródeł danych. Dzień po tym, jak autor wspomniał o oszczędzaniu na wakacje, Muse zaproponował „podłączenie trackera oszczędności do rzeczywistego salda”, wystarczyło kilka kliknięć i połączenie danych z kont bankowych. „Wtedy tygodniowe podsumowania i alerty o odchyleniach będą bazować na realnych liczbach, a nie ręcznie wpisanych szacunkach” – argumentował agent.
Ten mechanizm – oferowanie dalszej personalizacji w zamian za więcej danych – był, według autora testów, charakterystyczny dla całego doświadczenia korzystania z aplikacji.
„Ludzie nie zdają sobie sprawy, że rozmawiając z AI, rozmawiają w rzeczywistości z firmą, która tę AI hostuje” – mówi Rory Mir, dyrektor działu open access w Electronic Frontier Foundation. „Te okienka czatu, do których jesteśmy przyzwyczajeni jak do połączeń z inną osobą, to w rzeczywistości bezpośrednie wprowadzanie informacji o sobie na serwery Meta”.
Kolejne „pomysły” proponowane przez Muse budziły podobne obawy: agent oferował skanowanie całej skrzynki mailowej i oznaczanie ważnych wiadomości, robienie zdjęć dokumentów do wypełnienia i archiwizacji, fotografowanie posiłków w celu oszacowania kalorii, a także pytał o terminy wygaśnięcia paszportu i prawa jazdy.
Użytkownicy Muse są automatycznie zapisani do udziału w treningu modeli AI na podstawie swoich interakcji z agentem. Meta twierdzi, że dane są „sanityzowane” – usuwa się z nich informacje identyfikujące przed wykorzystaniem w treningu AI, choć nie wiadomo, jak dokładnie ten proces przebiega. Zbieranie danych może obejmować kontekst, jaki Muse wykorzystuje przy dostępie do połączonych źródeł, takich jak skrzynka mailowa czy konto bankowe. Opcję tę można wyłączyć w ustawieniach aplikacji, w sekcji Data controls, wyłączając przełącznik „Help improve our AI models”.
Rzeczniczka konsumentów Calli Schroeder ocenia domyślne dołączenie użytkowników do treningu AI jako poważny sygnał ostrzegawczy: „To mówi mi, że nie wyciągnęli wniosków z wcześniejszych błędów i jeszcze bardziej podważa ich argument, że można Muse powierzyć wszystkie swoje informacje” – mówi.
Rzecznik Meta, Emil Vazquez, odpowiada na te zarzuty stwierdzeniem, że „Muse jest pierwszym osobistym agentem AI zbudowanym dla wszystkich, z wbudowanymi zabezpieczeniami i kontrolami dla użytkowników, które stawiają ludzi na czele decyzji o tym, jak korzystają z aplikacji – jakakolwiek sugestia, że nie zbudowaliśmy tego z myślą o tym od samego początku, jest absurdalna”.
Muse od Meta pokazuje sprawność techniczną w przeglądaniu internetu i realizacji zadań, ale jednocześnie – jak wynika z testów WIRED – jego architektura zachęca do udostępniania coraz większej ilości danych osobistych, przy braku pełnej kontroli nad funkcją pamięci i domyślnym udziałem w treningu modeli AI.
Konferencja EmTech Future 2026 MIT Technology Review pokazała, jak AI zaczyna przenikać kwanty, energię, biologię i robotykę.

Sondaż Quinnipiac pokazuje, że większość Amerykanów chce spowolnienia rozwoju AI i nie ufa liderom branży technologicznej.

Google od 9 października 2026 r. zdejmuje darmowym kontom Gemini model Pro, zostawiając jedynie Flash-Lite. Zmienia się też cennik abonamentów.