Społeczny sprzeciw wobec AI rośnie - od przemocy wobec CEO po dane pokazujące, że tylko 23% Amerykanów wierzy w pozytywny wpływ AI na miejsca pracy.

Źródło zdjęcia: The New Republic
MIT Technology Review ostrzega przed rosnącą falą cyberataków z AI, podczas gdy w medycynie brakuje dowodów na rzeczywistą skuteczność narzędzi AI.

Zjednoczone Emiraty Arabskie planują wdrożenie agentycznej AI w 50% procesów rządowych do 2028 roku, co ma uczynić je pierwszym krajem z tak szeroką auto
Branża sztucznej inteligencji stoi w obliczu rosnącego społecznego sprzeciwu, który przybiera coraz bardziej radykalne formy. Najnowszy raport The New Republic analizuje przypadki przemocy wymierzonej w liderów AI oraz dane pokazujące przepaść między obietnicami branży a odczuciami społeczeństwa.
10 kwietnia dom CEO OpenAI Sama Altmana został zaatakowany koktajlem Mołotowa przez 20-letniego Daniela Moreno-Gamę, który w swoim manifeście ostrzegał przed egzystencjalnym zagrożeniem sztucznej inteligencji. Trzy dni wcześniej w Indianapolis nieznany sprawca oddał 13 strzałów do domu lokalnego radnego Rona Gibsona, który popierał budowę centrum danych w swojej dzielnicy.
• Przepaść w postrzeganiu AI: 73% ekspertów jest optymistycznych co do długoterminowego wpływu AI na miejsca pracy, podczas gdy tylko 23% społeczeństwa podziela ten optymizm
• Rosnący sprzeciw pokolenia Z: Odsetek młodych Amerykanów podekscytowanych AI spadł z 36% do 22%, a złość na technologię wzrosła z 22% do 31% (dane Gallup, marzec 2026)
• Brak wymiernych korzyści: 80% firm używających AI nie odnotowało wpływu na produktywność, a 95% korporacyjnych programów pilotażowych AI przyniosło zerowy zwrot z inwestycji
• Rosnące koszty energii: W Virginii, epicentrum amerykańskiego boomu centrów danych, rachunki za prąd dla mieszkańców mogą wzrosnąć o 25% do 2030 roku
• Branża mniej popularna niż Trump: AI jako sektor jest obecnie mniej popularny wśród Amerykanów niż ICE (służba imigracyjna) czy Donald Trump
Liderzy branży, jak Sam Altman z OpenAI czy Dario Amodei z Anthropic, od lat balansują między dwiema skrajnymi wizjami przyszłości. Z jednej strony ostrzegają przed wymarciem ludzkości przez AI uzbrojone w broń biologiczną, z drugiej zapowiadają masową utratę miejsc pracy i spychanie ludzi do gig economy.
Takie przekazy mogą skutecznie przyciągać uwagę na konferencjach technologicznych i rundach finansowania, ale całkowicie ignorują codzienne obawy zwykłych Amerykanów. Dzieje się to w czasie, gdy rynek pracy - szczególnie dla młodych absolwentów - jest wyjątkowo niepewny, zyski ekonomiczne koncentrują się wśród najzamożniejszego 0,1% społeczeństwa, a ceny żywności, mieszkań i paliwa stale rosną.
W tym kontekście branża AI publicznie prosi o setki miliardów dolarów dalszych inwestycji oraz masową rozbudowę centrów danych, która znacząco wpływa na rachunki za prąd lokalnych społeczności.
Problem pogłębia się, gdy zestawimy te koszty z brakiem jasnych dowodów na to, jak dokładnie AI ma usprawnić miejsca pracy czy oferować wymierne korzyści społeczne. Zgodnie z lutowym raportem National Bureau of Economic Research z 2026 roku, 80% firm aktywnie używających AI nie zgłosiło żadnego wpływu na produktywność firmy. Osobne, szeroko cytowane badanie MIT z 2025 roku wykazało, że 95% korporacyjnych programów pilotażowych AI przyniosło zerowy zwrot z inwestycji.
Nawet w sektorze technologicznym i programistycznym, gdzie AI ma rzekomo największy potencjał, powstają pytania o wiarygodność raportowanych wzrostów produktywności. Inżynier uczenia maszynowego Han-Chung Lee argumentuje w prowokacyjnym poście na GitHubie, że nawet optymistyczne wewnętrzne liczby pokazujące wzrost produktywności przy wspomaganiu AI są podejrzane, ponieważ są produkowane by osiągnąć cele adopcji, których nikt nie może skutecznie zweryfikować.
Wielka technologia zaczyna dostrzegać skalę potencjalnych problemów. Na początku kwietnia OpenAI opublikowało białą księgę polityki przemysłowej, zawierającą sugestie takie jak utworzenie Publicznego Funduszu Bogactwa dla wszystkich Amerykanów, aby mogli uczestniczyć we wzroście AI, przebudowa siatek bezpieczeństwa społecznego oraz inwestowanie w pomiary wpływu AI na pracę w czasie rzeczywistym.
Rosnące niezadowolenie społeczne już przynosi konkretne skutki: projekty centrów danych są anulowane lub opóźniane, a branża staje się mniej popularna niż kontrowersyjne instytucje polityczne. Przepaść między tym, jak firmy AI mówią o sobie, a tym, jak społeczeństwo doświadcza tej technologii, przekształciła się w przepaść - i teraz zaczynają się pokazywać rezultaty tych podziałów.